Debata o „legalizacji marihuany” w Polsce wraca falami od lat, ale dziś ma inną temperaturę niż dekadę temu: z jednej strony mamy realne działania w Sejmie (petycje, dezyderaty, zapowiedzi projektów), z drugiej – wyraźne sygnały hamujące ze strony rządu. Kluczowe jest też to, że w publicznej dyskusji słowo legalizacja bywa używane jako skrót dla kilku różnych rozwiązań, które politycznie mają zupełnie inne „szanse przejścia”.
Poniżej rozkładam temat na czynniki pierwsze: co konkretnie dzieje się w Sejmie i mediach, co sprzyja zmianom, co je blokuje oraz jakie scenariusze są najbardziej realistyczne w Polsce w 2026 r.
1) Najpierw definicje: „legalizacja” nie równa się „dekryminalizacja”
W polskich realiach najczęściej rozważa się trzy poziomy zmian:
- Dekryminalizacja / depenalizacja posiadania (na własny użytek)
– czyli brak odpowiedzialności karnej za posiadanie niewielkiej ilości (np. limit gramów) i ewentualnie dopuszczenie ograniczonej uprawy (np. 1 roślina). Taki kierunek pojawia się w inicjatywach obywatelskich i politycznych. - Model „mandat / wykroczenie / sankcja administracyjna”
– czyli posiadanie nadal nie jest „w pełni legalne”, ale nie uruchamia ciężkiej machiny karnej (sąd, prokuratura), tylko łagodniejsze tryby. - Pełna legalizacja rekreacyjna z rynkiem regulowanym
– czyli legalna sprzedaż (np. licencjonowana), akcyza, kontrola jakości, ograniczenia wiekowe i reklamowe itd. W Polsce to najtrudniejszy politycznie wariant, choć w debacie publicznej często to właśnie on jest rozumiany jako „legalizacja”.
W praktyce: największe szanse (jeśli w ogóle) ma wariant 1 lub 2, a nie „sklepy z marihuaną”.
2) Co dzieje się w Sejmie: petycje, dezyderaty i zapowiedzi projektów
Petycja i dezyderat Komisji ds. Petycji: „3 gramy”
Jednym z najgłośniejszych wątków jest petycja obywatelska rozpatrywana w Komisji do Spraw Petycji, po której komisja przyjęła Dezyderat nr 176 (20 listopada 2025 r.) – skierowany do Prezesa Rady Ministrów – z wnioskiem o „kompleksową i systemową analizę” postulatu depenalizacji/zmiany podejścia do posiadania marihuany w małej ilości (w przekazach medialnych pojawia się limit 3 gramów).
To ważne, bo dezyderat nie zmienia prawa sam w sobie – ale pokazuje, że temat ma formalny „tor” w parlamencie, a nie tylko medialne hasła.
Zapowiedzi projektu poselskiego o depenalizacji
W 2025 r. w mediach pojawiły się informacje, że przygotowywany jest poselski projekt dotyczący depenalizacji, z deklaracją złożenia go w Sejmie (w przekazach: „we wrześniu”).
To drugi kanał (obok petycji): zwykła ścieżka legislacyjna, ale wymagająca większości parlamentarnej.
Jednocześnie: sygnał hamujący z rządu
Równolegle ukazały się publikacje (m.in. w oparciu o opis „pisma rządu do Sejmu”), według których rząd miał zająć twarde stanowisko, że liberalizacji w tej kadencji nie będzie.
To znacząco obniża krótkoterminowe szanse na przełom – nawet jeśli część posłów koalicji sympatyzuje z tematem.
3) Jak wygląda prawo dziś i dlaczego „mała zmiana” może być łatwiejsza niż „legalizacja”
Polskie prawo zasadniczo penalizuje posiadanie, ale istnieje mechanizm, który bywa interpretowany jako „bezpiecznik” dla drobnych spraw: art. 62a ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii – pozwalający na umorzenie postępowania, gdy ilość jest nieznaczna i na własny użytek (w określonych warunkach). To jednak uznaniowe i nie daje obywatelowi pewności „z góry”.
Dlatego politycznie „łatwiejsza” bywa propozycja: ustawowy limit + jasne reguły (żeby odciążyć prokuraturę/sądy i ujednolicić praktykę), zamiast budowania pełnego rynku sprzedaży.
4) Czynniki „za”: dlaczego to może być możliwe
A) Zmiana społeczna i akceptacja „niekarania”
W polskiej debacie coraz częściej rozdziela się „popieram legalną sprzedaż” od „nie chcę karać więzieniem za jointa”. W przekazach sondażowych/komentatorskich mocniej przebija ten drugi element (sprzeciw wobec surowego karania drobnego posiadania).
(Uwaga: warto zawsze sprawdzać metodologię i dokładne pytanie sondażowe – „nie karać” to nie to samo co „sprzedawać legalnie”.)
B) Argument pragmatyczny: koszty ścigania drobnych spraw
Wątek „odciążenia systemu” pojawia się regularnie w uzasadnieniach projektów i dyskusji medialnej: policja, prokuratura i sądy angażują zasoby w sprawy o małe ilości, zamiast priorytetowo traktować ciężką przestępczość. To typowy argument dla depenalizacji.
C) „Okno” instytucjonalne: temat jest już w procedurach
Petycje i dezyderaty powodują, że temat wraca na agendę w uporządkowany sposób. Nawet jeśli rząd „mówi nie”, parlamentarny mechanizm może wymuszać kolejne dyskusje, odpowiedzi i ponowienia.
5) Czynniki „przeciw”: dlaczego może być (na razie) niemożliwe
A) Kalkulacja polityczna: temat łatwo staje się „kulturową miną”
W Polsce marihuana jest wciąż mocno obciążona sporem światopoglądowym. Dla części polityków to ryzyko łatwego ataku: „rząd legalizuje narkotyki”. W efekcie nawet umiarkowana depenalizacja może być blokowana z obawy o koszt wizerunkowy – zwłaszcza przy napiętych kampaniach.
B) Rozjazd między Sejmem a rządem
Jeżeli w obiegu są informacje o twardym stanowisku rządu przeciw liberalizacji, to nawet przy inicjatywach poselskich potrzebna jest większość gotowa „przepchnąć” temat wbrew linii rządu lub wynegocjować kompromis.
C) Niespójność celu: „3 gramy” vs „15 gramów i 1 roślina” vs „rynek regulowany”
W debacie krąży kilka różnych propozycji. Brak jednego, wspólnego projektu o jasnym zakresie ułatwia polityczne odkładanie sprawy („najpierw uzgodnijcie, czego chcecie”).
D) Kontekst medycznej marihuany: raczej zaostrzanie kontroli niż luzowanie
Paradoksalnie, w ostatnich latach w obszarze marihuany medycznej widać było działania ograniczające łatwy dostęp przez teleporady/receptomaty (wprowadzane regulacyjnie), co w warstwie politycznej może wzmacniać narrację „uszczelniamy, nie luzujemy”.
6) Media: dlaczego temat „wygląda na bliski”, nawet gdy nie jest
Media mają naturalną skłonność do nagłówków typu „legalizacja już za chwilę”, bo:
- petycje i dezyderaty brzmią jak „Sejm legalizuje”, choć to często dopiero etap analizy,
- zapowiedzi złożenia projektu bywają mylone z realnym przejściem przez proces legislacyjny,
- a jednocześnie pojawiają się kontrnagłówki „rząd mówi nie”, co powoduje wrażenie chaosu.
W efekcie odbiorca dostaje sygnał: „coś się dzieje”, ale niekoniecznie „to przejdzie”.
7) Najbardziej realistyczne scenariusze na 2026–2028
Scenariusz 1: kosmetyczne doprecyzowanie praktyki (najbardziej prawdopodobny „mały krok”)
- wzmocnienie/ujednolicenie praktyki umorzeń i priorytetów ścigania,
- ewentualnie miękkie wytyczne lub ograniczone korekty ustawowe bez „twardych limitów”.
Plusy polityczne: niski koszt, łatwo sprzedać jako „racjonalizacja”.
Minusy społeczne: nadal brak pewności prawa dla obywatela.
Scenariusz 2: depenalizacja małych ilości (możliwy, ale wymaga większości)
- jasny limit (np. kilka gramów / kilkanaście gramów) + rozdzielenie użytkownika od dealera,
- potencjalnie element uprawy 1 rośliny (najbardziej kontrowersyjny komponent).
To jest kierunek obecny w inicjatywach petycyjnych i zapowiedziach projektów.
Scenariusz 3: pełna legalizacja rynku rekreacyjnego (najmniej prawdopodobna w krótkim terminie)
- wymagałaby dużego projektu regulacyjnego i stabilnej większości,
- oraz gotowości do poniesienia kosztu politycznego sporu.
W polskich warunkach w 2026 r. to raczej długi horyzont niż „tu i teraz”.
Wniosek: czy legalizacja w Polsce jest w ogóle możliwa?
Tak – ale zależy, co rozumiesz przez legalizację.
- Depenalizacja/dekryminalizacja małych ilości jest politycznie i legislacyjnie „w zasięgu” (bo już istnieją petycje, dezyderaty i zapowiedzi projektów), ale napotyka silny opór w kalkulacji politycznej i – według doniesień – chłodne podejście rządu.
- Pełny rynek rekreacyjny w najbliższym czasie jest mało realny: wymagałby nie tylko większości, ale też zgody na otwarty konflikt światopoglądowy i ciężką pracę regulacyjną.
Jeśli miałbym to ująć w jednym zdaniu: najbardziej realne jest „odchodzenie od karania” (małe kroki), a nie „sklepy i akcyza” (duży skok).
